piątek, 17 czerwca 2016

Z wizytą u fryzjera

Ewelina Gancarz


Każdy kiedyś prędzej czy później musi udać się do fryzjera bo najzwyczajniej w świecie włosy rosną. Osobiście nie lubię zbyt długich włosów u moich chłopaków dlatego raz w miesiącu wizyta u pana czy też pani fryzjer wskazana. Od niedawna dodatkowo wybiera się z nami z wizytą do fryzjera pewien towarzysz... król wszystkich zwierząt... lew o sympatycznym imieniu Leo. Jego grzywa rośnie w zawrotnym tempie a droga do fryzjera jest dość daleka i kręta, Leo co rusz spotyka nowych znajomych i za nic nie spieszy się na ścięcie ;) Na nasze szczęście mamy całe 5 dni aby zaciągnąć go pod nożyczki.


Leo wybiera się do fryzjera to najnowsze dziecko Wydawnictwa G3. To gra przeznaczona głównie dla dzieci powyżej 5 roku życia ale z pewnością nie jeden rodzic będzie bawił się przy niej jak dziecko :)


W skład gry wchodzi:
  • 30 kwadratowych kafli ścieżki, przedstawiających jednego z pięciu mieszkańców dżungli na awersie - zebrę, nosorożca, krokodyla, papugę oraz lwicę bądź też drogowskaz.



Każde ze zwierząt występuje w 5 kolorach tła: niebieskim, czerwonym, różowym, żółtym, i fioletowym. W narożniku każdego z kafla znajduje się symbol budzika z cyfrą od 1 do 5 (na drogowskazie widnieje 0).


Rewers z kolei obrazuje nam dżunglę widzianą z lotu ptaka - las, polana, palma, skała i jezioro.


  • 20 kart ruchu z idącym Leo na awersie. Każda karta ruchu występuje w pięciu kolorach jak wyżej.  Dodatkowo każda karta ma wypisaną wartość od 1 do 4. Rewers to odcisk lwiej łapy – po prostu.



  • drewniana figurka Leo 


  •  5 puzzli z grzywą Leo 



  •  budzik ze wskazówką


  • 1 kafel z łóżkiem Leo (start), 1 kafel z fotelem fryzjerskim (meta) 


Do gry dołączona jest również szczegółowa instrukcja.

Ok, wszystkie elementy gry już są nam znane pora ruszać z misją. Zaczynamy od ułożenia drogi jaką musi pokonać Leo. Na początek kafel startowy, później w dowolny sposób układa się drogę z kafli ścieżki (kafle układa się dżunglą do góry). Na końcu mety ustawiamy kafel z fotelem fryzjerskim. Zegar nastawiamy na godzinę 8:00. Gdzieś z boku kładziemy głowę Leo i 4 elementy jego grzywy. Figurkę Leo ustawiamy na starcie.



Karty ruchu należy dokładnie potasować i rozdać pomiędzy graczy. Każdy bierze swoje karty na rękę i trzyma je tak, by inni nie widzieli, co się na nich znajduje.


W swojej turze gracz zagrywa 1 dowolną kartę z ręki i kładzie ją odkrytą przed sobą. Następnie porusza figurkę Leo o tyle pól do przodu, ile wskazuje wartość na właśnie zagranej karcie. Kafel, na którym znalazł się Leo, trzeba ostrożnie odwrócić, nie zmieniając przy tym kolejności kafli w ścieżce.


Jeśli kolor kafla pokrywa się z kolorem karty ruchu, którą wybraliśmy albo odkryjemy drogowskaz mamy szczęście... nie uciekają nam kolejne godziny.


Jeśli natomiast kafel ścieżki przedstawia zwierzę a kolor kafla nie pokrywa się z kolorem właśnie zagranej karty to mamy pecha... tracimy cenny czas! Wskazówkę na budziku trzeba przesunąć o tyle godzin do przodu, ile wskazuje cyfra na symbolu budzika znajdującego się na odkrytym kaflu ścieżki. Nie ma dramatu, gdy wskazuje ona 1 czy 2 ale przy 5 już jest problem... 2 razy odkryjemy 5 i po nas ;)


Radość na ustach wszystkich graczy gdy wspólnymi siłami uda się nam doprowadzić Leo do mety. A uwierzcie mi nie lada to wyczyn ;) Trzeba działać wspólnie, użyć szarych komórek i zapamiętywać drogę aby w momencie potknięcia wiedzieć jakich kart użyć czy też nie użyć w kolejnej potyczce. Także wystrzegajmy się papug i lwic... no chyba, że trafimy z kolorem za to polujmy na drogowskazy bo dzięki nim nie tracimy cennego czasu. Im więcej zapamiętamy, tym mamy większą szansę na zwycięstwo.


W momencie, gdy wskazówka wykona pełen obrót (od 8:00 do 8:00) kończy się dzień. Leo wraca na start, grzywa z puzzli otrzymuje jeden element, karty ruchu zbieramy i ponownie rozdajemy graczom, a odkryte kafle ścieżki z powrotem zakrywamy. 


Jeśli przez 5 dni nie uda nam się zaprowadzić Leo do fryzjera ponosimy klęskę a Leo cieszy się posiadaniem bujnej grzywy. U nas pierwsze dwa podejścia to zawsze jest rozeznanie terenu, przy trzecim jesteśmy blisko. Zazwyczaj czwarte podejście opiewa w sukces, choć oczywiście są i wyjątki ;)




Za plus tej gry uważam to, iż mamy pełną swobodę w budowaniu drogi, którą musi pokonać Leo. Za każdym razem jest ona tak samo długa a mimo to inna... bardziej lub mniej kręta. Dzięki temu nie ma mowy tu o nudzie! Kolorowe elementy wręcz przyciągają dzieciaki. Pomysł na grę i jakość jej wykonania - rewelacja! Kuba lubi gry, w których nie jest moim przeciwnikiem, nie ma płaczu, gdy przegrywa bo przegrywa również mama (a to zawsze cieszy dzieci :P). Lubimy działać wspólnie. Gry, w których ćwiczona jest pamięć są u nas zawsze skazane na sukces.




Dziękujemy Wydawnictwu G3 za otrzymany egzemplarz gry :)








http://projektgrajmy.blogspot.com/

Ewelina Gancarz / Autorka

Kreatywnie zakręcona Mama 3 Bąków. Wspólnie z dzieciakami pokazujemy nasze pomysły na zabaę i naukę. twórcze, kreatywne, łatwe w wykonaniu i przyjemne.

5 komentarze:

  1. Gdzieś ostatnio czytałam o tej grze i jest mega... Fajne jest m.in właśnie to samodzielne tworzenie tras a i ogólne zasady ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy ją i bardzo nam się podoba! Po Twoim synku widać, ze jemu również :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gośka Budzowsk20 czerwca 2016 19:38

    Oj no fajna podoba mi się

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony nam czas! Miło będzie jeśli napiszesz co sądzisz o tym poście ;-)

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates