czwartek, 8 marca 2018

Przegląd aspiratorów do noska

Ewelina Gancarz




Niemowlak w domu to sama radość... radość dla rodziców, radość dla rodzeństwa, radość, którą może zakłócić nawet najmniejszy katar. Będąc mamą trójki dzieci przeżyliśmy już nie jeden katar. Ale katar u takich maluszków to spory problem bowiem dzieci do ukończenia pierwszego roku życia oddychają wyłącznie przez nos. Taki maluszek nie poradzi sobie samodzielnie z wydmuchaniem zgromadzonych w nosku wydzielin, które utrudniają nie tylko oddychanie ale i związane z nim równoczesne jedzenie czy sen.


Najmłodsza nasza pociecha przez pierwsze pół roku swojego życia non stop miała katar. W walce z nim wypróbowaliśmy kilka aspiratorów. Niektórzy polecali nam gruszkę ale ja nie mogłam się do niej przekonać. Jak dla mnie jest to aspirator jednorazowego użytku bez możliwości dezynfekcji. W dodatku zbyt głęboko włożona końcówka do noska może uszkodzić śluzówkę a jej złe użycie może spowodować, że wdmuchamy zarazki do środka.

Początkową walkę z katarem rozpoczęliśmy od aspiratora typu Frida czyli plastikowego pojemniczka połączonego rurką z ustnikiem, którym rodzic wysysa maluchowi "gluty" z nosa. Długo nie dałam rady czyścić w ten sposób noska... i już nawet nie chodzi, że brało mnie na obrzydzenie ale aby dobrze wyczyścić maluchowi nosek rodzic musi mieć mocny wydech a ja niestety nie mam i odsysanie trwało długo, maluch się denerwował i więcej z tego było płaczu niż pożytku.

Kiedy nasza kochana pani doktor zagroziła nam szpitalem, zainwestowaliśmy w aspirator do nosa podpinany do odkurzacza, który poleca większość rodziców. Prawidłowo używany aspirator podpinany do odkurzacza, powinien być bezpieczny. Jest tak skonstruowany, że siła ssąca jest na nim bardzo mocno redukowana. Aspirator łatwy w obsłudze, w dość szybki sposób jesteśmy w stanie oczyścić nosek ze "smarków", dzięki temu dziecko się nie denerwuje. Łatwy w czyszczeniu. Jedyny minus jaki znalazłam a właściwie to dwa to to, że nie można go zabrać ze sobą w podróż... odkurzacza do auta raczej nie wsadzę ;) oraz to, że czyszczenie dziecku noska w nocy stawia wszystkich domowników na nogi. Tak więc walcząc z katarem jednego malca, budzę całą trójkę i zamiast jednego płaczącego dziecka mam czworo! Przy większej ilości pociech, aspirator ten nie zda egzaminu zwłaszcza nocą.

Dlatego też przewertowałam internet i różne fora w poszukiwaniu aspiratora innego niż do tej pory używaliśmy z nadzieją, że takowy istnieje. Szukałam, czytałam i znalazłam... elektryczny aspirator do noska. Aspirator działający na baterie, dość łatwy w obsłudze i czyszczeniu - łatwa sterylizacja końcówek do nosa oraz pojemniczka na wydzielinę.


Posiada dwa rozmiary końcówek do wyboru, które pozwalają odessać wydzielinę, niezależnie czy jest gęsta, czy wodnista, zarówno u bardzo małych noworodków jak i starszych dzieci. W zestawie znajdują się 2 szt. wąskich i 2 szt. szerokich końcówek. Dodatkowo po zmianie końcówek, aspirator może być używany przez kilka osób.



W porównaniu do aspiratora podłączanego do odkurzacza ten jest cichy i z pewnością nie obudzi innych domowników. Dodatkowo aspirator Haxe potrafi odwrócić uwagę dziecka za sprawą wgranych 12 melodyjek, które możemy włączyć podczas oczyszczania noska malucha.


Producent zapewnia, że aspirator radzi sobie zarówno z wodnistą jak i gęstą wydzieliną... póki co nie sprawdzę tego ale jak tylko uda mi się to sprawdzić dam Wam znać (choć łudzę się, że szybko to nie nastąpi... w końcu wiosna idzie!).


Aspirator jest niewielkich rozmiarów a co za tym idzie można zabrać go w podróż.

Elektryczny aspirator do noska Haxe

 

Ewelina Gancarz / Autorka

Kreatywnie zakręcona Mama 4 Bąków. Wspólnie z dzieciakami pokazujemy nasze pomysły na zabawę i naukę. Z nami jest zawsze twórczo, kreatywnie i przyjemnie.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony nam czas! Miło będzie jeśli napiszesz co sądzisz o tym poście ;-)

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates