czwartek, 29 czerwca 2017

Było sobie życie - rodzinna, edukacyjna gra

Ewelina Gancarz



Dużą część rynku dziecięcego stanowią najróżniejsze gry planszowe dla dzieci. Powód jest jeden... gry planszowe są bowiem świetnym sposobem na spędzenie czasu całą rodziną. I to nie tylko kiedy na zewnątrz pada deszcz a pogoda nie zachęca do wychodzenia z domu. Są takie gry, które idealnie spisują się w plenerze chociażby na kocyku w ogródku, a także gry, które dzięki niewielkim swoim rozmiarom można zapakować do wakacyjnej walizki. Taką grą bez wątpienia jest gra, która bez dwóch zdań zauroczyła zarówno mojego 7latka jak i jego rodziców :)


Było sobie życie to edukacyjna gra, która zapewni nie tylko wspaniałą rozrywkę całej rodzinie ale i porządną dawkę wierzy.Tak, tak, u nas wakacje to nie do końca czyste lenistwo umysłowe ;) 

Gra zawiera:
  • dużą, kolorową planszę z grafiką serialu
  • 4 pionki do wyboru + kostka
  • 38 kart z łatwymi pytaniami
  • 38 kart z trudnymi pytaniami
  • 30 kart szansa/pech
  • 28 żetonów Leukocytów
  • 28 żetonów Lekarstwa
  • 46 żetonów Globinka
  • 16 żetonów Hemo
  • 4 detektory odpowiedzi – czerwone, plastikowe karty, które służą do odczytania prawidłowej odpowiedzi na kartach z pytaniami. Po przyłożeniu detektora, na karcie możemy odczytać prawidłową odpowiedź
  • 4 karty przelicznik – zdobyte żetony Globinka, Lekarstwa i Leukocytów można wymieniać przed każdym ruchem, a karty przelicznik informują nas o ilości potrzebnych żetonów
  • instrukcja gry – bardzo zwięzła, przejrzysta, konkretna i jasna w odbiorze. 



Zabawę rozpoczynamy w jednej z czterech stref - układów (trawienny, oddechowy, nerwowy, krwionośny), napotykając na różne przygody i zadania do wykonania przemierzamy całą planszę wokół po to by w ostatecznym rozrachunku stać się szczęśliwym posiadaczem 4 żetonów Hemo - to one gwarantują nam zwycięstwo.


Każde pole kryje w sobie jakąś niespodziankę. Przyznam się szczerze, że pierwszy raz spotkałam się z taką grą. Wśród pól, na które możemy trafić są pola z pytaniem... łatwym bądź trudnym (do wyboru przez gracza, te trudniejsze są wyżej punktowane), pola zawirusowane bądź pełne bakterii (zatrzymanie się na takich polach wiąże się z oddaniem konkretnych żetonów), pola z szansą (fajnie trafić na to pole bowiem nie ma tu przegranych), pola przynoszące pecha (wiąże się to z wylosowaniem odpowiedniej karty, która zwykle pozbawia cię wartościowych żetonów lub zawiera inne niekorzystne polecenia) oraz pola gdzie uzupełnimy nasze konto dodatkowym lekarstwem bądź leukocytem.








Dzięki takiemu rozwiązaniu walka z wirusami i bakteriami jest bardzo dynamiczna i wciągającaCzęsto trzeba nie tylko wykazywać się wiedzą ale i brać udział w pojedynkach Mistrzów i Wirusów. Zdobycie 4 zwycięskich Hemo wcale takie proste nie jest, trzeba się jednak trochę natrudzić. 

Jak już wcześniej wspomniałam w grze znajdują się karty z łatwymi i trudnymi pytaniami. Pytania są bardzo zróżnicowane... od tych banalnie prostych aż po takie na które nawet ja nie znałam odpowiedzi ;) Cóż człowiek uczy się całe życie! Jeżeli któryś z graczy poprawnie odpowie na wylosowane pytanie, może zagrać va banque i odpowiedzieć jeszcze na drugie pytanie z karty (na każdej są dwa). Jeśli odpowie prawidłowo zyskuje podwójną liczbę żetonów Globinka, jeżeli odpowie źle – zostaje bez punktu.




Ale wiedza to nie wszystko! Tu liczy się również szczęście (pech w sumie też się liczy choć nie przybliża on nas do zwycięstwa).  



Wśród kart Szansa/Pech znajdują się karty Mistrza i Wirusa. Posiadacz karty Mistrza może wyzwać dowolnego przeciwnika na pojedynek wiedzy, który nie zawsze jednak kończy się zwycięstwem gracza, który owy pojedynek rozpoczął. Bowiem gracz, który został wyzwany na pojedynek po udzieleniu poprawnej odpowiedzi ma prawo do kontrataku. Może się więc zdarzyć, że wyzywając kogoś na pojedynek to my polegniemy i stracimy żetony na rzecz naszego przeciwnika. Z kolei posiadacz karty Wirusa, pozbywa wybranego przeciwnika żetonów bez potrzeby udzielania odpowiedzi na pytania (żetony trafiają do banku) ale sam nie traci ani nie zdobywa dodatkowych żetonów.


W czym tkwi magia Było sobie życie? Quizowy charakter gry, możliwość wyboru poprawnej odpowiedzi spośród trzech podanych propozycji oraz sprawdzenie jej specjalnym detektorem - ot to i cały sukces ;) Dzieciaki to uwielbiają!

Konieczność zamiany żetonów zmusza dzieci do liczenia, kalkulowania i myślenia - to kolejna zaleta tej gry.



Polecam głównie dzieciom, które dzięki pytaniom mogą się wiele nauczyć o ludzkim organizmie. Z kolei dzieciom, które mają już dość sporą wiedzę bądź też poznały już wszystkie pytania a odpowiedzi znają na pamięć, gra po kilku rozgrywkach przestanie być już tak atrakcyjna. Na szczęście nam jeszcze sporo brakuje do tego drugiego wariantu :) Póki co panuje u nas pełen zachwyt!


Ewelina Gancarz / Autorka

Kreatywnie zakręcona Mama 3 Bąków. Wspólnie z dzieciakami pokazujemy nasze pomysły na zabaę i naukę. twórcze, kreatywne, łatwe w wykonaniu i przyjemne.

7 komentarze:

  1. Irmina Garaj1 lipca 2017 09:08

    Bardzo fajna ta gra..przydala by sie u nas. Zwłaszcza na takie dni jakie mieliśmy ostatnio

    OdpowiedzUsuń
  2. oj tak! zdecydowanie sprawdza się w deszczowe dni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Danuta Brzezińska1 lipca 2017 11:25

    Ojejku, jest gra. Ja nadal mimo wieku jestem fanka telewizyjnego "Było sobie życie".

    OdpowiedzUsuń
  4. Dorota Białek1 lipca 2017 11:57

    Świetna gra, dziękuję za opis :) Zapraszam też do mnie, jak kreatywnie spędzić czas z dziećmi. Pozdrawiam serdecznie :)
    http://kursykrokpokroku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. nie ma za co a gra na prawdę wciąga :)

    OdpowiedzUsuń
  6. naszebabelkowo.blogspot.com1 lipca 2017 23:34

    To jedna z moich ulubionych bajek dzieciństwa! Dlatego tym bardziej cieszę się , że powstaja jej nowe wersje w formie planszówek.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony nam czas! Miło będzie jeśli napiszesz co sądzisz o tym poście ;-)

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates